PTC Pabianice - strona oficjalna

Strona klubowa

Ostatnie spotkanie

GKS BedlnoPTC Pabianice
GKS Bedlno 3:2 PTC Pabianice
2017-05-13, 16:30:00
Pniewo
    relacja »

Logowanie

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 25
Orzeł Parzęczew - Polonia Andrzejów
LKS Rosanów - Włókniarz Pabianice
MKS Górnik 1956 - Termy Uniejów
Stal Głowno - Sokół II Aleksandrów
GLKS Dłutów - UKS SMS Łódź
Start Brzeziny - Zawisza II Rzgów
Boruta Zgierz - GKS Bedlno
PTC Pabianice - Włókniarz Konstantynów

Kalendarium

20

09-2017

środa

21

09-2017

czwartek

22

09-2017

piątek

23

09-2017

sobota

24

09-2017

niedziela

25

09-2017

pon.

26

09-2017

wtorek

Historia

Sekcja piłki nożnej (1909 - 2011)

Już w pierwszym paragrafie statutu Pabianickiego Towarzystwa Cyklistów zawarte jest stwierdzenie, że celem Towarzystwa jest uprawianie kolarstwa i "football". Nie ma więc żadnych wątpilwości, że sekscja piłki nożnej funkcjonuje w klubie od 1909.

Pierwsze potyczki


Pierwszym spotkaniem był pojedynek 20-30 latków z PTC przeciwko gimnazjalistom z łódzkich szkół. Nie znamy ostatecznego wyniku. Wiemy jednak, że po pierwszej połowie - bardzo niekorzystnej dla gospodarzy - pabianiccy zawodnicy dalszej gry z młokosami. W roku 1910 piłka nożna w Łodzi była już w fazie wyraźnego rozkwitu. Urządzano boiska, powstawały nowe kluby, z którymi PTC nawiązywało wstępne kontakty. W tym to roku utworzona została Liga Sportowa, która zajęła się organizowaniem mistrzostw Łodzi. Pierwsza edycja tych rozgrywek - o puchar ufundowany przez Anglików Smitha i Gillchrista - zakończyła się zwycięstwem zespołu TV Kraft. I to z tym zespołem PTC zmierzyło się w swoim pierwszym oficjalnym meczu. Niestety, nie zachowały się żadne źródłowe dane o dacie, miejscu i wyniku tego spotkania. W okresie do I wojny światowej rywalami PTC były jeszcze inne łódzkie zespoły - FC Victoria i Klub Turystów. Z biegiem czasu nawiązano również kontakty z drużynami z Piotrkowa i Moszczenicy. Wybuch wojny sprawił, że kontakty te uległy zawieszeniu, choć PTC ponoć także w latach 1914-1919 rozegrało kilka meczy, między innymi z ŁKS - przegrany 3:4.

Lata dwudzieste

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać w okręgu łódzkim kluby sportowe. W Łodzi istaniał już w tym czasie Widzew i ŁKS, w Pabianicach PTC i Sokół, w Piotrkowie Concordia, w Zgierzu Sokół. Z udziałem tych oraz kilku innych klubów utworzono klasę rozgrywkową, która w 1919 roku miała rozegrać pierwsze powojenne mistrzostwa Łodzi. Na przeszkodzie jednak stanął wybuch wojny polsko-bolszewickiej. 

W tym samym czasie (grudzień 1919) porzedstawiciele 31 klubów z pięciu okręgów  powołali do życia Polski Związek Piłki Nożnej. Kilka miesięcy później, w lutym 1920 roku powstawł Łódzki Okręgowy Związek Piłki Nożnej. Wśród klubów założycieli ŁOZPN było również PTC. Pierwszym mistrzem Łodzi w powojennej Polsce został zespół ŁKS. PTC nie brało udziału w tych mistrzostwach, toteż pabianiczanie u siebie byli świadkami wyłącznie towarzyskich spotkań. Warto odnotować, że w tym czasie drużyna "fioletowych" zwyciężyła m.in. - jak wtedy pisano - pierwszoklasowe ŁTSG 6:1, Klub Turystów 6:3 i 4:1 Ostrovię (Ostrów Wielkopolski) 7:1, Warszawiankę 6:3. Tak dobrze grającej drużyny dawno w Łodzi nie widziano, a po Pabianicach jeszcze kilkanaście lat później krążyły legendy o "chłopcach z początku lat dwudziestych". 

Okres międzywojenny

15 stycznia 1922 roku walne zebranie ŁOZPN ze względu na tradycje i siłę drużyny zakwalifikowało PTC do rozgrywek klasy B. Był to duży ukłon działaczy wobec "fioletowych", bowiem w myśl regulaminu druzyna powinna startować w klasie C. A tymczasem Pabiacki zespół praktycznie nie istniał, bo czołowi zawodnicy przeszli do miejscowej Burzy i ŁKS. Sezony 1922 i 1923 nie były więc dla PTC udane. Ponosiło wyoskie porażki - 0:7 z WKS 28.PSK (Łódź), 1:7 z ŁTS Siłą (Łódź) - i nie odegrało w rozgrywkach żadnej roli. Podobnie było w sezonie 1924 - 4 punkty i stosunek bramek 15-45 pozwoliły "fioletowym" na zajęcie zaledwie przedostatniego miejsca w klasie B. 

Kolejne sezony to kolejne lata terminowania PTC w gronie nauczycieli futbolu bez żadnych większych sukcesów. W tym czasie (lata 1925-1927). ŁOZPN zreorganizował rozgrywki - tak aby wyeliminować częste spotkania zespołów nadających ton rywalizacji z zespołami słabszymi. Kluby optowały jednak za utworzeniem ligi. W 1927 roku doszło do rozłamu między klubami wiernymi PZPN, a pozostałymi, które były za utworzeniem ligi. PTC zostało zakwalifikowane do ligi okręgowej i zajęło w niej na koniec sezonu siódme miejsce. Konflikt zażegnany został wiosną 1928 roku i w ujednoliconych rozgrywkach PTC zakwalifikowano do klasy A łódzkiej ligi okręgowej, gdzie odtąd grało przez pięć kolejnych lat, zajmując miejsca: siódme, jedenaste, siódme, ósme i dziesiąte (spadkowe). Przez następne trzy lata przyszło więc grać w klasie B. 

Ponownego awansu "fioletowych" kibice doczekali się w roku 1935. Po wygraniu rywalizacji w grupie, w finale o wejście do A klasy PTC pokonało Lechię (Tomaszów), KS Strzelca (Kalisz) i drużynę TUR z Łodzi.

Inaguracja rozgrywek sezonu 1935/36 przebiegła w Pabinicach w atmosferze skandalu. PTC przegrało z łódzką drużyną Union-Touring 0:2, a publiczność "niezadowolona z orzeczeń sędziego wtargnęła na boisku z zamiarem pobicia go i z wielkim trudem udało się zaprowadzić porządek" - napisał dziennikarz po spotkaniu. Na szczęście źłe wrażenie udało się zatrzeć w kolejnych meczach. Sezon PTC zakończyło na piątym miejscu. Jublieusz 30-lecia rodzimego klubu został więc przez piłkarzy godnie uświetniony. Warto tu nadmienić, że rozegrany w ramach uroczystości jubileuszowych mecz z trzecią I ligi, Wartą (Poznań) PTC wygrało 5:3. 

Kolejne dwa lata to pasmo sukcesów pabianickiej drużyny w łódzkiej klasie okręgowej: czwarte miejsce w sezonie 1936/35 i trzecie w  sezonie 1937/38. Następny jednak sezon to już walka o utrzymanie. Udana dla PTC i pabianickiego Sokoła, nieudana dla pabianickiej Burzy. Kolejnego sezonu rozgrywek ligowych już nie rozpoczęto - wybuchła II wojna światowa. 

Lata czterdzieste

Nie minął jeszcze miesiąc od wyzwolenia Pabianic spod okupacji hitlerowskiej, a już grupa działaczy PTC reaktywowała Towarzystwo. W pierwszym po wojnie, więc historycznym meczu, rozegranym już 2 kwietnia 1945 roku na stadionie dawnego klubu Krusche-Ender drużyna "fioletowych" miała za przeciwnika zespół ZWM Zryw. Mecz zgromadził na stadionie tłumy kibiców. Byli tak wygłodniali okupacyjnym brakiem sportowych emocji, że z jednakowym aplauzem reagowali na dobre akcje jednej, jak i drugiej drużyny. Obie były przecież swoje, pabianickie. Piłkarze wyczuli chyba te nastroje, bo mecz zakończył się wynikiem 0:0. 

Tej wiosny i lata rozegrano jeszcze kilka spotkań towarzyskich, w których PTC pokonało pierwszoligową Polonię (Bytom) 1:0, zremisowało z Ruchem (Hajduki Wielkie) 5:5 i przegrało z ŁKS 1:2. Kibice najbardziej zapamiętali mecz ze Ślązakami, na którym już słynny Gerard Cieślik strzelił naszym trzy gole. Dobra forma prezentowana na meczach towarzyskich nie potwierdziła się w rozgrywkach ligowych ze zmiennym szczęściem, bez większych sukcesów. W następnym sezonie miało być już całkiem inaczej. 

W 1948 roku nastąpiła zwyżka formy. "Fioletowi" zdobyli mistrzostwo A klasy i stanęli przed szansą gry o awans do II i I ligi. Pod wodzą nowego trenera, Czecha Bohumila Kristala drużyna - ku ogólnemu zaskoczeniu - wygrała turniej eliminacyjny o II ligę następującymi wynikami: PTC-Gwardia (Kielce) 0:0 i 2:0, PTC-Ognisko (Siedlce) 1:2 i 5:0, PTC-Wici (Białystok) 3:0 i 6:1. Awans do II ligi stał się faktem. 

Batalia o I ligę została, niestety przegrana. Drużyny Lechii (Gdańsk) i Szombierek (Bytom) okazały się na boisku po prostu dużo lepsze. Inaguracja II ligi z udziałem PTC miała miejsce 22 marca 1949 roku. Bardzo młoda i niedoświadczona drużyna pabianicka nie sprostała w prestiżowym dla siebie spotkaniu Pomorzaninowi (Toruń) przegrywając 0:4. Na pierwsze ligowe punkty trzeba było czekać do 15 maja. Zdobyto je w meczu z Lublinianką, wygranym przez PTC 3:2. Pod koniec rozgrywek walka o ósme (bezpieczne) miejsce między PTC, łódzkim Widzewem i szczecińską Gwardią, ale każdy mecz w tej fazie był decydujący. Mecz z Widzewem odbył się w Pabianicach. Nie pomogła własna widownia, PTC przegrało go 0:2. To jeszcze jednak o niczym nie rozstrzygało, dopiero Liblinianka, wicelider tabeli, zadała "fioletowym" decydujący cios pokonując ich 2:0. Tak zakończyła się nasza przygoda z II ligą. 

Czarny rok 1949

W roku 1949 rozpoczęła się polityczna jucpa pod szyldem "reorganizacji polskiego sportu". Zaczęto tworzyć zrzeszenie sportowe, a istniejące kluby zmuszać, by do nich przystępowały. Na PTC - głównie ze względu na piłkarzy - zagięła parol łódzka Gwardia. Zrzeszeniu Sportowemu Gwardia zamarzyło się stworzenie w Łodzi silnej drużyny drugoligowej. Metodą skutecznych nacisków zmuszono pabianicki klub, by do nazwy PTC dodał nazwę, jakoą nosiło zainteresowane zrzeszenie. Już więc od połowy roku piłkarze występowali jako PTC-Gwardia.

Gdy skończyły się jesiennej rozgrywki ligowe, nacisk przybrał bardziej zdecydowaną formę: wszyscy piłkarze otrzmali propozycję przejścia do łódzkiego klubu gwardyjskiego. Odrzucili ją i wkrótce się przekonali, ze byłą to w istocie klasyczna "propozycja nie do odrzucenia". Wszyscy zostali zwolnieni, a Pabianickie Towarzystwo Cyklistów poszło w stan likwidacji. Zajęto siedzibę Towarzystwa, skonfiskowano sprzęt, zabrano cenne pamiątki klubowe zniszczono sztandar, który przerwał nawet czasy okupacji. Działacze rozwiązanego PTC szybko (styczeń 1950) utrzorzyli w jego miejsce zupełnie nowy klub. W myśli nowych reguł i przepisów wpisany on został w obowiązującą strukturę organizacyjną Zrzeszenia Sportowego Ogniwo jako koło sportowe. 

Pierwszyi sportowcami, którzy rozpoczęli regularne treningi w Ogniwie, byli piłkarze. Serdgiusz Szymański stworzył drużynę juniorów rozwiązanego PTC oraz całej jedenastki Pantery - dzikiej drużyny rozgrywajacej dotąd swoje mecze w niewielkim parku przy ulicy Partyzanckiej 56. 

Drużynę niemal natychmiast, "z marszu" zgłoszono do rozgrywek klasy C. Po dwóch sezonach grała już w klasie A, a w 1954 roku - mając tytuł mistrza grupy południowej w tej klasie - stanęła przed możliwością wejścia do III ligi. Przeciwnikiem w walce o awans był mistrz grupy północnej, zgierski Włókniarz. Po porażce na wyjeździe 2:3 i zwycięstwie u siebie 1:0 nic się rozstrzygnęło. W trzeciem, decydującym spotkaniu rozegranym na stadionie łódzkiego Widzewa PTC poniosło dotkliwą porażkę 0:3. 

Po zakończeniu rozgrywek, w grudniu 1954 roku doszło do połączenia dwóch sportowych zrzeszeń Ogniwa i Spójni w jedno - o nazwie Sparta. Wkrótce pojawiła się także możliwość delikatnego nawiązania do starej klubowej tradycji. Działacze skorzystali z okazji i przekształcili Ogniwo w koło sportowe o nazie PTC-Sparta. Nieoczekiwana wiadomość, że w związku z reorganizacją rozgrywek Sparta została zakwalifikowana do barażu o wejście do III ligi, wywowała w piłkarzach ogromny entuzjazm. Pierwszy mecz barażowy z Kolejarzem (Skarżysko) - rozegrany 13 marca w Skarżysku, w zupełnie jeszcze zimowej scenerii - Sparta wygrała 2:1. Mecz rewanżowy był jeszcze bardziej udany - zwycięstwo 4:2. Awans do III ligi był w kieszeni, gratulacjom w Pabinicach nie było końca. 

Odrodzenie PTC

W kwietniu 1955 roku władze sportowe zezwoliły klubom na przywracanie starych nazw już w pełnym brzmieniu, bez żadnych współczesnych dodatków. Zarząd PTC-Sparty wykorzystał to i złożył wniosek, by znów nazywać się Pabianickim Towarzystwem Cyklistów. Miejski Komitet Kultury Fizycznej zatwierdził ten wniosek pozyctywnie, ale WKKF w Łodzi miał opory, więc nastąpiło to dopiero w październiku 1955 roku. Na mapie sportowej Polski znów pojawiło się Pabianickie Towarzystwo Cyklistów - sygnowane pbardziej nośnym skrótem PTC. Wciąż jednak przypisane było większej sportowej jednostce organizacyjnej - Zrzeszeniu Sportowemu Sparta. 

W rozgrywkach III ligi prym wiodły doświadczone zespoły pabianickiego Włókniarza, radomskiej Stali i łódzkiego Kolejarza. Jednak młoda drużyna PTC dzięki niezwykłej ofiarności i zaangażowaniu potrafiła pokonać miejscowego rywala 1:0, a w Radomiu zremisować 1:1. Sezon 1955 zakończyła na 10 miejscu w tabeli. Następny sezon nie był już tak pomyślny. O pozostaniu "fioletowych" w gronie III-ligowców miał decydować ostatni mecz z Włókniarzem (Pabianice). Stawka była ogromna, bo włókniarze wygrywając zachowywali szanse na wejście do II ligi, dla PTC alternatywa była surowsza: albo utrzymacie, albo degradacja do A klasy. Derby wygrał Włókniarz wysokim stosunkiem 6:0. Tym razem nie było więc prezentu od piłkarz PTC dla swego klubu,  który uroczyście obchodził 50-lecie. Zorganizowanego w ramach uroczystości turnieju z udziałem czterech drużyn (bytomska Polonia, warszawski Marymont, pabianicki Włókniarz i PTC) "fioletowi" też nie wygrali. 

Jublieusz 50-lecia PTC był bardzo ważnym momentem w dziejach klubu. Obchodzono go w atmosferze postępującej odwilży politycznej w kraju, co w sportowym wymiarze oznaczało choćby samą możliwość powoływania się na tradycję sięgajacą "imperliastycznych czasów". Sekcja piłki nożnej była w 1956 roku najsilniejszą grupą sportowców w klubie. Składała się aż z 50 członków. Warto przypomnieć ich nazwiska: Adam Alwasiak, Janusz Alwasiak, Ryszard Augustyniak, Jakub Banat, Grzegorz Berner, Wiesław Białasiński, Ludwik Biskupski, Zdzisław Dedroń, Adolf Grabski (także trener, zwany wówczas instruktorem) Lucjan Herszel, Karol Hofman, Sławomir Janas, Wiesław Janas, Radosław Januszkiewicz, Janusz Jędzrejczak, Bogusław Kaczmarek, Janusz Kałużka, Zdzisław Kapuściński, Jerzy Kaźmierczak, Jerzy Kłos, Jerzy Kochan, Stanisław Kolasa, Sławomir Kopka, Józef Kordyński, Paweł Kowalski, Zdzisław Kozłowski, Tadeusz Kretek, Stefan Listwoń, Zenon Ludwisiak, Edward Miller (także trener), Tadeusz Misiak, Waldemar Muszyński, Gerard Nowacki, Andrzej Nowicki, Adam Pawlicki, Karol Pipiak, Lucjan Piskorski, Bogusław Pluta, Włodzmierz Prokop, Jerzy Przybylak, Stefan Rosa, Cyryl Rumkowski, Henryk Rutkowski, Waldermar Sałaciński, Grzegorz Skuta, Wiesław Stano, Ryszard Śpionek, Władysław Urbaniak, Jerzy Wasilenko, Klemens Wulkiewicz. 

Spadek do A klasy nie załamał zespołu, potraktowano to jak przykry wypadek przy pracy. Tylko jeden zawodnik zmienił barwy klubowe, co nie wpłynęło na konstrukcję drużyny. W sezonie 1957 PTC grało dobrze, ale nie było w stanie wyprzedzić w tabeli łódzkiego Orkana. Marzenie o awansie odłożona na następny rok. 

I znów szczęście nieoczekiwanie się uśmiechnęło. ŁOZPN zreorganizował III ligę, wyprowadzając z niej drużyny województwa kieleckiego i powstała szansa na wejście do niej wicemistrzów klasy A. Odbyły się baraże, a PTC pięknie w nich grało. Łódzką Bawełnę pokonało dwukrotnie 4:2 i 2:0, z DKS (Łódź) raz wygrało 3:1 raz przegrało 2:3 (na wyjeździe), ze Stalą (Głowno) też podzieło się zwycięstwami 3:1 i 0:1. Końcowy efekt? Po roku nieobecności PTC znów znalazło się w gronie drużyn III-ligowych.

Lata sześćdziesiąte

Pomiędzy rokiem 1958 a 1966 piłkarze PTC występowali nieprzerwanie w III lidze, zajmując z reguły miejsca w górnej części tabeli. Do historii przechodziły w tym czasie kolejne mecze derbowe z pabianickim Włókniarzem gromadzące na stadionach prawie 10-tysięczne tłumy kibiców. W 1962 roku miało miejsce bardzo ważne dla klubu wydarzenie. Po wieloletniej tułaczce na wypożyczonych boiskach 26 sierpnia tego roku PTC zagrało wreszcie na własnym stadionie przy ulicy S. Sempołowkiej. Pierwszy mecz - z Czarnymi (kutno) - otrzymał wyjątkową, uroczystą oprawę. Piłkarze nie sprawili zawodu widzom i wygrali 3:1.

Przed rozpoczęciem rozgrywek w sezonie 1966/67 piłkarska centrala poinformowała, że planuje się powołanie do życia III ligi centralnej, liczącej ponad 50 drużyn i podzielonej na cztery grupy strefowe. W nowej sytuacji wszystkim drużynom zależało na uplasowaniu się w czołówce (miejsca 1-4), gdyż tylko taka pozycja gwarantowała awans do zreorganizowanej ligi. 

W ciągu całego sezonu PTC grało poprawnie, ale ine zgromadziło odpowiedniej liczby punktów, by zapewnić sobie awans do ligi centralnej. W przedostatniej kolejce odbył się mecz prawdy. PTC pojechało do Radomska, by zmierzyć się z Czarnymi. Zwycięzca tego meczu miał zapewniony awans. "Fioletowi" nie sprostali zadaniu, mecz przegrali 0:2 i czekali na kolejną szansę w ostatnim meczu - ze zduńskowolską Pogonią. Mecz miał niezwykle dramatyczny przebieg. Do 88 minuty utrzymywał się remis 2:2. Dopiero dwie udane akcje, przeprowadzone w 89 i 90 minucie zapewniły piłkarzom PTC zwycięstwo. 

Po zakończeniu rozgrywek okazało się, że rezerwy ŁKS i drużyna PTC mają na swym koncie po 30 punktów. O tym, która drużyna awansuje do ligi centralnej, decydować miało spotkanie barażowe. Odbyło się ono na neutralnym boisku w Piotrkowie Trybunalskim. Ten mecz miał również niezwykły przebieg. Do przerwy - mimo gry na równorzędnym poziomie - łodzianie, oddając trzy strzały na bramkę PTC, zdobyli trzy gole. Po przerwie pabianiczanie zagrali o wiele skuteczniej i na 10 minut przed końcem spotkania doprowadzili do stanu meczu 2:3. 

Do szczęście brakowało tylko jednego trafienia, bo przy remisie o awansie decydowały wyniki poprzednich pojedynków, które "fioletowi" rozstrzygali na swoją korzyść 3:2 i 1:0. Niestety, ŁKS wytrzymał napór ostatnich minut. Wygrał mecz i awansował do ligi centralnej. Porażka okazała się dla chłopców z PTC brzemienna w skutkach. Od tej pory trzecioligowy prób stał się dla nich przeszkodą nie do przeskoczenia. 

Eksperymenty z młodzieżą

Przed rozpoczęciem sezonu 1966-67 wszystkim w Pabinicach wydawało się, że drużyna PTC jako jedna z najsilniejszych w okręgu nie bedzie miała problemów z wygraniem rywalizacji w klasie okręgowej. Rzeczywistość okazała się bolesna. Zdecydowane faworyt rozgrywek miał duże kłopoty w pojedynkach z zespołami, których jedynym celem było utrzymanie w tej klasie. Pogorszyła się tej atmosfera w sekcji. Nic więc dziwnego, że  w końcowej tabeli  PTC uplasowało się zaledwie na 8. miejscu. A trzeba wiedzieć, że w tym własnie sezonie pabianicki Włókniarz awansował do II ligi.

Brak wyników sprawił, że w sekcji zapanował kompletny chaos decyzyjny. Radykalnie odmłodzono drużynę, wprowadzjąc do pierwszego zespołu kilku własnych wychowanków i trzech juniorów pozyskanych z pabianickiego MKS. Mieszanka rutyny z młodzieńczym wigorem nie przyniosła oczekiwanych efektów. PTC grało słabo i ponosiło porażki nawet na własnym boisku. 

Po rundzie jesiennej sezonu 1968/69 plasowano się jeszcze na względnie wysokim, siódmym miejscu, wiosna była już jednak w wykonaniu "fioletowych" tragiczna. Do trzynastu punktów uzbieranych jesienią doszło zaledwie sześć nowych. Cały 19-punktowy dorobek lokował drużynę nigdzie indziej tylko na ostatnim miejscu tabeli. Wyrok był nie odwołalny - spadek do A klasy. 

W tej grupie rozgrywek przyszło klubowi występować przez dekadę lat 70. i jeszcze w latach 80. Po nieudanych sezonach 1970,71 i 1971/72 sytuacja w teamie PTC urosła do rozmiarów szachowego pata. Stari zawodnicy nie wytrzymywali trudów rozgrywek, a młodzieży nie było widać. Pomoc przyszła z nieoczkiwanej strony. Do zarządu PTC złosił się Zygmunt Małolepszy, znany ze sukcesów w młodzieżowej piłce nożnej. Przedstawił pomysł, by utworzyć w klubie wzorowy ośrodek szklenia piłkarskiego narybku. Tak powstał MKS-PTC.

Doświadczony trener szybko nawiązał współpracę ze szkołami, zorganizował szeroki nabór, a - co najważniejsze - zgromadził niezbędne środki finansowe. Oczekiwano, że te działania przyniosą efekty już w najbliższym sezonie, ale nie! Drużyna grała wprawdzie lepiej niż poprzednio, lecz do ostatniej chwili groziło jej widmo spadku. Uznano jednak, że wystawianie do gry dobrze zapowiadających się juniorów zdało egzamin. 

Sezon 1974/75 był trzecim z kolei, w którym eksperymentowano z odmładzaniem zespołu. Jednak jedenasta pozycja w tabeli osiągnięta na finiszu rozgrywek nie satysfakcjonowała. 

A-klasowa przeciętność

W lipcu 1975 roku reprezentacja Łodzi złożona z 15-latków odniosła spektakularny sukces zdobywając złoty medal na Ogólnopolskich Igrzyskach Młodzieży Szkolnej w Poznaniu. W złotej drużynie było kilku młodych piłkarzy MKS-PTC. Wydawało się, że skoro efektem szkolenia młodzieży w klubie jest sukces w skali ogólnopolskiej, to bliski jest dzień, gdy PTC będzie grało tak, jak w powojennych latach 40. Optymizmu dodwało także trzecie miejsce zajęte w rozgrywkach sezonue 1976/77.

Niestety, w następnym sezonie PTC okazało się typową drużyną środka tabeli, czyli bez szans na wyrwanie się  do wyżej grupy. W kolejnym sezonie niewiele się zmieniło. Zespół znów musiał się bronić przed ewentualnością spadku, zajmując w końcu dziewiąte miejsce. Spodziewano się powszechnie, że sezon, w którym przypadł jublieusz 75-lecia PTC, zakończy się wreszcie upragnionym awansem. Dobrym prognostykiem była czwarta lokata druzyny w lidze okręgowej. Wszystko okazało się pobożnym życzeniem, a sezon zakończyliśmy na siódmym miejscu, co uznano za porażkę. 

Rozgrywki w sezonie 1982/83 znów miały dla PTC niecodzienny przebieg. Po rundzie jesiennej "fioletowi" zgromadzili tylko 9 punktów. Święta Bożego Narodzenia i Sylwester zapowiadały się w klubie smutniej niż Wszystkich Świętych. Piłkarze pod choinkę dostali od świętego Mikołaja nowego trenera, Stanisława Szałeckiego.

Podjął on pracę z dniem 1 stycznia 1983 roku i już wiosną kibice przecierali ze zdumieniem oczy - patrząć na to, co dzieje się na boisku. Chłopcy gromili rywali bez opamiętania. Dziesięć meczy pod rząd wygrali z bilansem bramek 19:4. Wyniki te dały druzynie czwarte miejsce w tabeli i zapowiadały lepsze czasy - tym bardziej, że w następnej edycji rozgrywek osiągnięto taką samą lokatę. 

Jeszcze jeden sezon i znów załamanie formy. Po raz kolejny odmłodzona drużyna PTC zaczęła być ogrywana niemal przez wszystkich rywali. Po przegranej z tomaszowską Pilicą PTC wylądowało na samym dole "słupka". Egzekucji dokonały rezerwy ŁKS, pokonując "fioletowych" stosunkiem bramek 4:0. Sezon zakończył się przedostanim miejsce w tabeli, co również oznaczało spadek. 

Liga okręgowa

Kolejne lata to dość bezbarwne występy z meczu na mecz. W całym okresie od 1985 do 1990 roku "fioletowi" nie byli w stanie zaprezentować nic ponad piłkarską przeciętność. Zajmowali środkowe miejsca w tabeli, co - zdaniem działaczy - w pełni odzwierciedlało możliwości zespołu. Początek lat dziewiędziesiątych nie przyniósł zbyt wiele zmian. PTC grało "w kratkę" - raz trochę lepiej, to znów gorzej. 

W sezonie 1993/04 nastąpiła konieczność poprawy stylu gry - wymuszona regulaminowymi zmianami w rozgrywkach. Trzeba było zająć przynajmniej czwarte miejsce w grupie, by nie spaść do klasy A. Okręgowy związek przygotował projekt połączenia czterech grup okręgowych: łódzkiej, piotrkowskiej, sieradzkiej i kaliskiej w jedną. Z każdego województwa miały awansować po cztery najlepsze zespoły. Temu zadaniu PTC sprostało i pozostało na szczeblu ligi okręgowej. 

W sezonie 1994/95 drużynę trenowało aż czterech trenerów - jeden po drugim. Powinno być gorzej, ale nie było. Drużyna zajęła drugie miejsce w klasie międzyokręgowej, którą zaczęto nazywać IV ligą. W całym sezonie "fioletowi" strzelili aż 63 bramki, a w tabeli ustąpili miejsca tylko łódzkiemu Startowi. 

Przez kilka następnych lat gra drużyny ustabilizowała się jednak na poziomie pozwalającym jedynie na okupowanie środka tabeli, a ciekawszymi dla pabianickich kibiców wydarzeniami w IV lidze były tylko spotkania derbowe z miejscowym Włókniarzem Trzy Korony. 

Ważny okazał się sezon 1997/1998. Władze piłkarskie podjęły decyzję o zmianie systemu rozgrywek na szczebli IV ligi. Do nowej IV ligi awansować miało jedynie osiem drużyn łódzko-piotrkowskiej klasy okręgowej. 

Spadek do V ligi

W sezonie 1997/98 nadal grano według normy, która się przyjęła, czyli "w kratkę", zajmująć miejsca w tabeli to ósme, to dziewiąte. Po 24 kolejce wszystkim wydawało się, że można już spać spokojnie - ósmą lokatą i pięcioma punktami przewagi nad rezerwami łódzkiego Widzewa. Szybko się okazało, ze te 5 punktów to liczba nie zasługująca na partykułę "aż", lecz "tylko".

Przegrana z poddębickim Nerem zapoczątkowała fatalną serię porażek drużyny PTC. Że przegrała ze stasiakiem (Gomulice), można było jeszcze zrozumieć, gomuliczanie byli liderami tabeli. Dlaczego jednak ulegi na wsłanym boisku Widzewowi II oraz spadkowiczowi, LZS z Różycy - tego nie mógł zrozumieć nikt. 

Na klub wylała się fala powszechnego rozczarownia. Miał przecież grać w IV lidzę, a skończyło się na dziewiątym miejscu i degradacji do ligi V

V liga i co dalej?

Pierwszy sezon w V lidze zespół PTC zakończył na drugim miejscu, za rezerwami Widzewa. W następnym sezonie (1999/00) spadł o jedno oczko niżej. "Fioletowi" wciąż grali nierówno, bez większych nadziei na realną walkę o miejsce premiowane awansem do IV ligi. Żadnych nadziei, ani nawet złudzeń nie przyniosły sezonue 2000/01, 2001/02, 2002/03. 

Mimo corocznych, optymistycznych zapowiedzi, drużyna "fioletowych" prezentowała przeciętne umiejętności. Pozwalało jej to jedynie na pełnienie roli "dyżurnego ligowego średniaka". 

Znaczne ożywienie i - ku uciesze kibiców - lepsze wyniki nastąpiły po objęciu posady trenera przez Krzysztofa Kacprzaka. Wsparty operatywnością ówczesnego kierownika sekcji, Bogdana Nowackiego oraz troską prezesa klubu Krzysztofa Ochnickiego, dokonał wzmocnienia kadrowego drużyny. Zaczęli w niej grać pozyskani: Grzegorz Krata, Jarosław Kukuła, Rafał Ignatowicz, Jarosław Banasiak, Przemysław Sypniewski i Piotr Krogulski. Efekt był widoczny na boisku - zespół przystępował do gry skoncentrowany, a sama gra zyskała na ofensywności. Z meczu na mecz było coraz lepiej, bo pod wpływem nowych zawodników podciągnęli się również ci nieco starsi. Duże postępy poczynili Adrian Kaczmarek, Adam Skiba, Michał Stasiak, solidną formą w bramce prezentował Kamil Adamek. Na strzeleckiego asa, wręcz postrach bramkarzy, wyrastał Grzegorz Krata. W seoznie 2003/2004, w dwunastu meczach strzelił 20 goli. 

Wiernym kibicom i bacznym obserwatorom wystepy "fioletowych" bez trudu przyszło okrzyknięcie ich rewelacją rundy wiosnnej rozgrywek. Jednak nastroje, jakie zapanowały w drużynie po zakończeniu sezonu, rewelacji nie przypominały. Zabrakło "magicznego" czynnika jednoczącego. Zamiast skupić całą uwagę na tym, jak zespoło zdyskontować sukces w następnym sezonie, zaczęto myśleć o przyszłości wyłącznie w indywidualnym wymiarze. Do Startu (Brzeziny) odeszli: Grzegorz Krata i Jarosław Banasiak, a Krzysztof Kacprzak przyjął ofertę prowadzenia łódzkiego Startu. 

Rolę koła ratunkowego dla drużyny PTC niał spełnić nowy trener Bogdan Charbicki - znany niegdyś zawodnik ŁKS. Skończyło się na krótkotrwałej przygodzie z nie najlepszym oddźwiękiem, bo piłkarze znów popadli w chimeryczną formę, a wyniki marniały w oczach. W tej sytuacji działacze sekcji, którym przewodził wiceprezes Jarosław Habura, zwrócili się z propozyją pracy trenerskiej do Pawła Szałeckiego, wychowanka pabianickiego Włókniarza. Po jej przyjęciu po raz kolejny powiało nadzieją, Spodziewano się że na boisku pojawi się kilka następnych nowych twarzy, ale tak się nie stało, ubył namiomiast z drużyny Michał Stasiak, zasilając zespół Włókniarza (Aleksandrów). Podsumowanie rundy jesiennej seoznue 2005/06 wypadło jednak nie najgorzej. Można by ją nawet uznać za udaną, gdyby nie tragiczna śmierć piłkarza Kamila Szachrajdy. Poniesiona w wyapdku samochodowym - w drodze do domu z treningu - okryła żałobą cały klub. W uroczystości pogrzebowej w Łodzi uczestniczyli licznie zgromadzeni przyjaciele i koledzy z boiska, działacze PTC.

Sezon 2005/06 drużyna "fioletowych" zakończyła mocno osadzona w dolnym rejonie tabeli, ale z nadzieją - jak to już jest w zwyczaju - że w nowym sezonie będzie lepiej. W następnym latach nie wiele się zmieniło i PTC nieprzerwanie występuje na poziomie V ligi. Do sezonu 2011/12 znów przystąpiliśmy ze słowami - tym razem będzie to nasz sezon. 

 

Materiał pochodzi z książki wydanej na stulecie PTC Pabianice

"Pabianickie Towarzystwo Cyklistów Piłka Nożna 1909-1999"'

Witold Woźniak

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Sponsorzy

                                                    

                                                   

 

 

 

 

 

 

 

Klub Fioletowych Serc

 

Partnerzy

 

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Wyniki

Ostatnia kolejka 24
Polonia Andrzejów 0:3 Boruta Zgierz
Włókniarz Pabianice 1:3 Stal Głowno
Włókniarz Konstantynów 1:1 MKS Górnik 1956
Sokół II Aleksandrów GLKS Dłutów
GKS Bedlno 3:2 PTC Pabianice
Start Brzeziny 1:4 LKS Rosanów
UKS SMS Łódź 5:0 Orzeł Parzęczew
Zawisza II Rzgów 1:1 Termy Uniejów

Statystyki drużyny

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 107, wczoraj: 209
ogółem: 908 131

statystyki szczegółowe