PTC Pabianice - strona oficjalna

Strona klubowa

Ostatnie spotkanie

GKS BedlnoPTC Pabianice
GKS Bedlno 3:2 PTC Pabianice
2017-05-13, 16:30:00
Pniewo
    relacja »

Logowanie

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 25
Orzeł Parzęczew - Polonia Andrzejów
LKS Rosanów - Włókniarz Pabianice
MKS Górnik 1956 - Termy Uniejów
Stal Głowno - Sokół II Aleksandrów
GLKS Dłutów - UKS SMS Łódź
Start Brzeziny - Zawisza II Rzgów
Boruta Zgierz - GKS Bedlno
PTC Pabianice - Włókniarz Konstantynów

Kalendarium

24

09-2017

niedziela

25

09-2017

pon.

26

09-2017

wtorek

27

09-2017

środa

28

09-2017

czwartek

29

09-2017

piątek

30

09-2017

sobota

Aktualności

Horror bez happy endu

  • autor: RadekPTC, 2013-10-27 08:42

Piłkarze PTC Pabianice przegrywają mecz z Andrespolią Wiśniowa Góra 3:4. Bramki dla "fioletowych" zdobywali: Piotr Szynka x2 oraz Krystian Kolasa. 

Wygrana we wczorajszym meczu pozwoliłaby nam doskoczyć do ścisłej czołówki tabeli, a dokonanie tego na oczach naszych byłych kolegów, Przemka Felczaka i Łukasza Madajczyka, byłoby niezwykle "smakowitym" zdarzeniem. Niestety, ale już początek spotkania niebywale podniósł nam poprzeczkę, którą musieliśmy przeskoczyć. 

Już w minucie 3 spotkania straciliśmy pierwszą bramkę. Piłkarze Andrespoli w pierwszej akcji meczu wywalczyli rzut rożny, jednak bezpośrednio po nim zagrożenia nie stworzyli, futbolówka wybita została z pola karnego. Tam dopadł do niej kapitan gospodarzy, którzy strzałem z pierwszej piłki oddał kapitalne uderzenie w samo okienko naszej bramki. Tor lotu zmienił jeszcze Przemek Bartyzel, po którego plecach otarł się ten strzał, ale dodał on tylko urody temu golowi. 

Nie zdążyliśmy się otrząsnąć po stracie bramki, a już przegrywaliśmy 0:2. W 12 minucie gospodarze wykonywali rzut wolny z prawej strony boiska na wysokości pola karnego. Dobrze zagrana piłka, przypominająca połączenie strzału i dośrodkowania, zmusiła do poważnego błędu naszego bramkarza, który zaliczył przysłowiowy "kołnierz". 

Cóż, mimo tak ciężkiego i trudnego rozpoczęcia meczu "fioletowi" nie poddali się i rozpoczęli walkę z przeciwnikiem. 

Sygnał do ataku dał Piotrek Szynka, który wyszedł sam na sam z bramkarzem Andrespoli. Jego szarża z prawej strony pola karnego nie zakończyła się jednak niczym więcej, niż niecelnym uderzeniem. "Pepe" mógł, a nawet powinien, szukać lepiej ustawionych kolegów czekających na podanie na piątym metrze przed bramką. 

Inną, niezwykle często formą, jaką próbowaliśmy zaskoczyć bramkarza gospodarzy były strzały z dystansu. Uderzenia Przemka Bartyzela, Piotrka Szynki czy Rafała Cukierskiego, choć celne i odpowiednio silne, nie sprawiły większych problemów goalkepperowi Andrespoli. 

Nasi piłkarze, mówiąc szczerze, prezentowali się na boisku lepiej i bardziej dojrzale. Wymienialiśmy dużo podań, często z pierwszej piłki, w każdym zawodniku widać było złość z takiego przebiegu meczu i chęć jak najszybszej zmiany scenariusza. Gospodarze nastawiali się głównie na kontrataki, ale był to strzał w dziesiątkę. 

W minucie 33 przegrywaliśmy 0:3. Stratę z prawej strony boiska zanotował Dawid Boratyński, Andrespolia po wymianie dwóch szybkich podań odnalazła niepilnowanego pomocnika na skraju lewej strony pola karnego. Ten, zupełnie nie atakowany, wyszedł sam na sam z naszym bramkarzem i silnym strzałem po dłuższym rogu podwyższył prowadzenie. Po części winą za tego gola można obarczyć również Mateusza Przybylskiego - za brak powrotu we własny szeregi defensywne. 

Kolejna stracona bramka nie podłamała naszych zawodników. Wręcz przeciwnie, dodała im w pewien sposób siły, by udowodnić, że PTC to nie są chłopcy do bicia i że stać nas na dobrą grę popartą wynikiem.

Piłkarze z Wiśniowej Góry w okolicach 40 minuty wykonywali rzut wolny przed polem karnym naszej bramki. Silnie uderzoną piłkę tracił głową Łukasz Sikorski i o mały włos nie zdobył gola samobójczego, rykoszet zatrzymał się na słupku naszej bramki.  

W doliczonym czasie gry pierwszej połowy stworzyliśmy kapitalną sytuację na zdobycie gola. Świetnie przed polem karnym zachował się Piotrek Szynka, który obsłużył idealnym podaniem Rafała Cukierskiego. "Cukier", po wyjściu sam na sam z bramkarzem, niestety uderzył obok bramki. 

Cóż, słowem najlepiej opisującym pierwszą połowę będzie "pech". Nie można było nam odmówić ambicji, woli walki i zaangażowania, a mimo tego tak wyraźnie przegrywaliśmy.  Na całe szczęście druga połowa pokazała, jak duży potencjał drzemie w naszym zespole. 

Już chwilę po wznowieniu gry, w 49 minucie gola zdobył Piotrek Szynka. Nasz napastnik otrzymał świetnie podanie od Patryka Przybylskiego i wyszedł sam na sam z bramkarzem Andrespoli, a tą sytuację strzałem po dłuższym rogu zamienił na bramkę. 

Ataki PTC nie ustawały i już kilka chwil później ponownie stworzyliśmy sobie świetną sytuację bramkową. Tym razem po podaniu od Przemka Bartyzela sam na sam z bramkarzem wyszedł Jacek Hiler, ale jego strzał nogami zatrzymał bramkarz gospodarzy. 

W okolicach 55 minuty świetną akcją po lewej stronie boiska popisał się Rafał Cukierski, który minąwszy swojego przeciwnika zagrał piłkę zwrotną przed pole karne Andrespoli, ale mocne uderzenie Przemka Bartyzela w niemal metrowej odległości minęła ich bramkę. 

Gospodarze byli wyraźnie oszołomieni taką postawą naszych zawodników. Nie potrafili w żaden sposób odpowiedzieć na coraz groźniejsze ataki PTC i ograniczyli się do wybijania piłek, im dalej tym lepiej, w nadziei na jakąś błyskawiczną kontrę. 

W 61 minucie zdobyliśmy kontaktowego gola. W niemal tym samym miejscu co Andrespolia wykonywała "bramkowy" rzut wolny piłkę ustawił Piotrek Szynka. Nasz napastnik posłał bardzo dobre dośrodkowanie, które w przypadku dojścia do niego naszego zawodnika, zakończyłoby się bramką, a gdy nie dotknie jej nikt... również wpadłoby do siatki. I zrealizował się ten drugi scenariusz, futbolówki przez nikogo nie draśniętej nie sięgnął również i bramkarz gospodarzy, a niemożliwe stawało się coraz bardziej możliwe. 

Wyprowadzenie losów meczu na "jeden cios" widocznie podłamał gospodarzy. Nie byli już tak pewni i rezolutni jak w pierwszej połowie, a w ich poczynania wkradała się nerwowość. Postawa naszych piłkarzy, ambitnych, walecznych i co więcej, grających dobrze, sprawiła, że w tym meczu czuć było gola wyrównującego. 

Niestety, ale ten ogromny wysiłek piłkarzy w 77 minucie jedną decyzją zaprzepaścił rozjemca tego meczu. Po stracie piłki w środkowej strefie boiska przez Patryka Przybylskiego i jednym, dalekim zagraniu do sytuacji sam na sam doszedł napastnik Andrespoli. Jednak świetnym powrotem popisał się Przemek Bartyzel, który wyprzedził przeciwnika i wygarnął mu futbolówkę. Niestety, ale w tej sytuacji arbiter dopatrzył się przewinienia naszego zawodnika i wskazał na "wapno". Silnym strzałem pod poprzeczkę gospodarze zdobyli czwartą bramkę w tym meczu. 

Strata kolejnego gola nie podłamała jednak naszych piłkarzy. Już sześć minut później odpowiedzieliśmy kolejnym golem. Tym razem po błędzie defensywy Andrespoli sam na sam z bramkarzem wyszedł Krystian Kolasa i w bardzo ładny sposób, precyzyjnym lobem, wlał jeszcze nadzieje w serca swoich kolegów. 

W końcowych dziesięciu minutach meczu nasi zawodnicy starali się jeszcze raz spróbować swoich sił w tym pojedynku, jednak nasze poczynania nie przyniosły już zamierzonego efektu i poza nieskutecznymi próbami przedostania się w pole karne Andrespoli, nie stworzyliśmy większego zagrożenia. 

Cóż mogę powiedzieć po takim meczu. Z pewnością kibice zgromadzeni na stadionie w Wiśniowej Górze z poziomu i dramaturgii nie mogą być rozczarowani. Piłkarze zapewnili im wystarczającą, na najbliższy tydzień, dawkę piłkarskich emocji. 

A wracając do naszej drużyny, cóż, moim zdaniem po piłkarsku lepszym zespołem było PTC. To my dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, szybciej wymienialiśmy podania i graliśmy "ładnie dla oka". Niestety, ale zabiła nas nasza własna broń, mianowicie kontrataki. Cieszy jednak fakt, że pomimo tak pechowego i trudnego początku spotkania podjęliśmy rękawicę i prawdę mówiąc, ta porażka może być niezwykle pożyteczną. Troszkę meczów w Lidze Okręgowej już obejrzałem i nie umiem na tą chwilę wskazać innej drużyny, która przegrywając trzema bramkami nawiązałaby równorzędną walkę. Tym większe brawa należą się wszystkim naszym piłkarzom, co w tym momencie czynię! 

Skład PTC: R.Znojek - B.Znojek (Kolasa 46'), Sikorski, Kaźmierczak, M. Przybylski (Bomba 74') - Bartyzel, P. Przybylski (Hetmanek 79') - Cukierski, Szynka, Boratyński (Miszczak 69') - Hiler. 


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [554]
 

Dodaj swój komentarz

Autor: Treść:pozostało znaków:

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Sponsorzy

                                                    

                                                   

 

 

 

 

 

 

 

Klub Fioletowych Serc

 

Partnerzy

 

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Wyniki

Ostatnia kolejka 24
Polonia Andrzejów 0:3 Boruta Zgierz
Włókniarz Pabianice 1:3 Stal Głowno
Włókniarz Konstantynów 1:1 MKS Górnik 1956
Sokół II Aleksandrów GLKS Dłutów
GKS Bedlno 3:2 PTC Pabianice
Start Brzeziny 1:4 LKS Rosanów
UKS SMS Łódź 5:0 Orzeł Parzęczew
Zawisza II Rzgów 1:1 Termy Uniejów

Statystyki drużyny

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 85, wczoraj: 236
ogółem: 909 050

statystyki szczegółowe