PTC Pabianice - strona oficjalna

Strona klubowa

Ostatnie spotkanie

GKS BedlnoPTC Pabianice
GKS Bedlno 3:2 PTC Pabianice
2017-05-13, 16:30:00
Pniewo
    relacja »

Logowanie

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 25
Orzeł Parzęczew - Polonia Andrzejów
LKS Rosanów - Włókniarz Pabianice
MKS Górnik 1956 - Termy Uniejów
Stal Głowno - Sokół II Aleksandrów
GLKS Dłutów - UKS SMS Łódź
Start Brzeziny - Zawisza II Rzgów
Boruta Zgierz - GKS Bedlno
PTC Pabianice - Włókniarz Konstantynów

Kalendarium

19

09-2017

wtorek

20

09-2017

środa

21

09-2017

czwartek

22

09-2017

piątek

23

09-2017

sobota

24

09-2017

niedziela

25

09-2017

pon.

Aktualności

Co to był za mecz, nie wie nikt

  • autor: RadekPTC, 2013-11-02 17:41

Piłkarze PTC Pabianice przegrali mecz z LKS Różycą 1:2. Honorowe trafienie z rzutu karnego zdobył Krystian Kolasa. 

Przed tym spotkaniem nasi zawodnicy nie dopuszczali do siebie innej możliwości niż pokonanie zespołu z Różycy. Dzięki tym trzem punktom doskoczylibyśmy do czołówki, jednocześnie rewanżując się za nieprzyjemną porażkę z ubiegłego sezonu. Jak się okazało, rzeczywistość była zupełnie inna i dramatycznie bolesna. 

Pierwsze minuty spotkanie nie były porywające. Oba zespoły bały się otworzyć, w wyniku czego oglądaliśmy dość marnej jakości widowisko, skupione w środkowej części boiska. 

Jako pierwsi groźniej zaatakowali goście. W okolicach 10 minuty meczu po błędzie naszej defensywy sam na sam z bramkarzem wyszedł napastnik LKS, jednak jego strzał, choć mocny, skierowany był wprost w R.Znojka, czym umożliwił mu skuteczną interwencję. 

Piłkarze PTC niezwykle bojaźliwie podeszli do pierwszej odsłony spotkania. Mimo tego, że drużyna gości nastawiła się na zagrania długich piłek ku napastnikom, to nie byliśmy w stanie czymkolwiek odpowiedzieć, mało tego, te podania siały postrach w naszych szeregach obronnych. 

Kolejnym ostrzeżeniem, w okolicach 20 minuty było kąśliwe uderzenie czubkiem buta środkowego pomocnika z Różycy, który w ostatniej chwili wybronił nasz bramkarz. Do tego momentu meczu nie stworzyliśmy żadnej ofensywnej akcji pod bramką gości. 

W odpowiedzi na te akcje zaczepne gości nasi zawodnicy odpowiedzieli dobrą, zespołową szarżą w okolicach 25 minuty spotkania. Po dobrym, prostopadłym zagraniu sam na sam z bramkarzem wyszedł Jacek Hiler, nasz napastnik wybrał możliwość dogrania do lepiej ustawionego kolegi. Podanie do Rafała Cukierskiego było zbyt mocne, w wyniku czego nasz skrzydłowy nie sięgnął zagranej piłki. 

Trzeba przyznać, że styl gry naszej drużyny z pierwszej połowy spotkania w żaden sposób nie nawiązywał do tego, czym cechowaliśmy się w poprzednich meczach. Multum niedokładnych podań, brak współpracy formacji czy błędy w kryciu rywali to tylko kilka problemów, które stwarzali sobie nasi piłkarze. 

W 29 minucie goście objęli prowadzenie. Fatalnym podaniem do przeciwnika popisał się Michał Madejski, brak agresywnego krycia pozostałych zawodników z linii defensywnej umożliwił ponownie zagranie na prawą stronę, gdzie nie pilnowany (ponowny błąd naszego młodego obrońcy) skrzydłowy LKS oddał świetne uderzenie w samo okienko bramki PTC. 

Niespełna sześć minut później goście ponownie trafili do siatki. Do piłki wybitej przez naszych środkowych obrońców dopadł pomocnik LKS i oddał strzał z pierwszej piłki w kierunku bramki PTC. Strzał nie był ani mocny, ani specjalnie precyzyjny, jednak w kluczowym momencie lotu piłka odbiwszy się od kępy... nabrała zupełnie innej rotacji i wpadła pod poprzeczkę, czym zupełnie zmyliła bramkarza. 

Strata drugiej bramki dopiero rozbudziła naszych zawodników. Od tej pory na boisku niepodzielnie panowali "fioletowi", cóż jednak z tego, jak okupiliśmy to stratą dwóch bramek. 

Nasza przewaga opierała się jednak na dłuższym utrzymywaniu przy piłce. Jedyną, ciekawą sytuację stworzyliśmy dopiero w okolicach 43 minuty, kiedy to po wrzutce Dawida Boratyńskiego sam na lewej stronie znalazł się Rafał Cukierski, ale jego uderzenie z pierwszej piłki poszybowało ponad bramką LKS. 

Gdy sędzia zakończył pierwszą część spotkania, niemal każdy z nas ze zdziwieniem przecierał oczy. Nie ujmując nic zawodnikom gości, ale LKS wygrywał nie poprzez swoją bezsprzeczna przewagę, ale przez nieporadność i opieszałość naszych piłkarzy.  

Scenariusz drugiej części meczu miał być zupełnie inny. To PTC miało dominować, strzelać bramki i doprowadzić co najmniej do wyrównania. Po części to się sprawdziło. 

Już minutę po rozpoczęciu spotkania mogliśmy zdobyć bramkę kontaktową. Po świetnym dośrodkowaniu Dawida Boratyńskiego sam na piątym metrze znalazł się Rafał Cukierski, ale jego uderzenie głową okazało się niecelne. 

W 49 minucie udało nam się dopiąć celu. Po świetnym podaniu od Mateusza Przybylskiego sam na sam z bramkarzem wyszedł Rafał Cukierski, jednak nasz napastnik został bezpardonowo faulowany przez goalkeppera LKS. Do jedenastki podszedł najmłodszy na boisku Krystian Kolasa i pewnym strzałem zdobył kontaktowego gola. 

Gdy każdy z zebranych kibiców na stadionie przy ulicy Sempołowskiej spodziewał się huraganowych ataków "fioletowych", a obrońcy gości drżeli w łydkach przed nadchodzącymi minutami... naszym zawodnikom odwidziało się dalsze atakowanie bramki rywali. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie jakiejkolwiek akcji, którą nazwałbym stuprocentową. 

Najgroźniejszymi i zarazem jedynymi wartymi odnotowania okazjami podbramkowymi były strzały z dystansu. Najpierw w okolicach 60 minuty swoich sił próbował Piotrek Szynka, ale jego uderzenie po rykoszecie wybił na rzut rożny bramkarz LKS. Niespełna piętnaście minut później podobnej sztuki próbował Rafał Cukierski, ale i jego strzał nie sprawił większych problemów goalkepperowi gości. 

W 83 minucie meczu piłkarze z Różycy wyprowadzili jedyny, skuteczny kontratak, który mógł zakończyć się zdobyciem trzeciego, zamykającego rywalizację gola. Po wybiciu piłki ku napastnikom sam na sam z bramkarzem PTC wyszedł napastnik LKS, ale jego uderzenie nogami obronił R.Znojek. Piłka wróciła jednak pod stopy zawodnika gości, jednak świetnym powrotem popisał się Łukasz Sikorski czym wsparł swojego młodszego kolegę i zażegnał niebezpieczeństwo. 

Do końca meczu, mimo notorycznych i czasami heroicznych prób przedostania się pod bramkę Różycy w żaden sposób nie byliśmy w stanie zmusić do wzmożonego wysiłku bramkarza gości. Dziwi mnie to tym bardziej, że przed tygodniem, z teoretycznie mocniejszym rywalem, nie mieliśmy z tym żadnych problemów. 

Jestem zmuszony pogratulować zawodnikom LKS cennej i kolejnej, niezwykle bolesnej wygranej nad naszym zespołem. Nie mniej jednak upieram się przy stanowisku, że o wyłonieniu zwycięzcy zadecydowała nie wyśmienita forma gości, ale zupełny brak zaangażowania naszych piłkarzy. A przecież to ambicja i wola walki cechowała "fioletowych", którzy niejednokrotnie potrafili odwrócić losy spotkań mimo początkowego deficytu bramkowego. 

Cóż, mam głęboką nadzieję, że w przyszłych spotkaniach, a zostały ich do końca rundy raptem dwa, nasi zawodnicy wyrzekną się tak poważnych i głupich błędów. Musimy tego dokonać, jeśli nie chcemy ponownie staczać nerwowej batalii o ligowy byt. 

Skład PTC: R.Znojek - Madejski (B.Znojek 84'), Sikorski, Kaźmierczak, M. Przybylski (Klimek 73') - P. Przybylski, Szynka - Cukierski (Kling 89'), Hiler, Boratyński (Miszczak 57') - Kolasa. 


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [540]
 

Dodaj swój komentarz

Autor: Treść:pozostało znaków:

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Sponsorzy

                                                    

                                                   

 

 

 

 

 

 

 

Klub Fioletowych Serc

 

Partnerzy

 

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Wyniki

Ostatnia kolejka 24
Polonia Andrzejów 0:3 Boruta Zgierz
Włókniarz Pabianice 1:3 Stal Głowno
Włókniarz Konstantynów 1:1 MKS Górnik 1956
Sokół II Aleksandrów GLKS Dłutów
GKS Bedlno 3:2 PTC Pabianice
Start Brzeziny 1:4 LKS Rosanów
UKS SMS Łódź 5:0 Orzeł Parzęczew
Zawisza II Rzgów 1:1 Termy Uniejów

Statystyki drużyny

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 150, wczoraj: 267
ogółem: 907 965

statystyki szczegółowe