PTC Pabianice - strona oficjalna

Strona klubowa

Ostatnie spotkanie

GKS BedlnoPTC Pabianice
GKS Bedlno 3:2 PTC Pabianice
2017-05-13, 16:30:00
Pniewo
    relacja »

Logowanie

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 25
Orzeł Parzęczew - Polonia Andrzejów
LKS Rosanów - Włókniarz Pabianice
MKS Górnik 1956 - Termy Uniejów
Stal Głowno - Sokół II Aleksandrów
GLKS Dłutów - UKS SMS Łódź
Start Brzeziny - Zawisza II Rzgów
Boruta Zgierz - GKS Bedlno
PTC Pabianice - Włókniarz Konstantynów

Kalendarium

19

09-2017

wtorek

20

09-2017

środa

21

09-2017

czwartek

22

09-2017

piątek

23

09-2017

sobota

24

09-2017

niedziela

25

09-2017

pon.

Aktualności

Zagrali chłopcy jak należy

  • autor: RadekPTC, 2013-11-17 17:03

Piłkarze PTC Pabianice w ostatnim ligowym meczu w 2013 roku pokonali zespół Polonii Andrzejów 2:1. Obie bramki dla "fioletowych" zdobył Piotrek Szynka. 

Trener Paweł Siek nie dokonał wielkich modyfikacji w składzie w porównaniu z ostatnim meczem z Termami Uniejów. Jedynie w miejsce Przemka Miszczaka na lewej stronie pomocy wystąpił Jacek Hiler. 

Początek spotkania rozpoczął się od ataków piłkarzy PTC. Już w okolicach 5 minuty piłka odnalazła na prawej stronie Dawida Boratyńskiego, a nasz skrzydłowy mocno dośrodkował w pole karne, gdzie był Jacek Hiler. Nasz zawodnik naciskany przez obrońcę uderzył nieznacznie nad poprzeczką. 

Nie minęło wiele czasu, gdy ponownie stworzyliśmy sobie dogodną sytuację na zdobycie gola. Tym razem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Krystiana Kolasy, najwyżej w polu karnym wyskoczył Łukasz Sikorski, jednak jego strzał głową również okazał się niecelny. 

W okolicach 15 minuty stworzyliśmy kolejną i chyba najlepszą sytuację w pierwszej połowie meczu. Po świetnym podaniu od Mateusza Klinga sam na sam z bramkarzem wyszedł Piotrek Szynka, jednak jego próba przelobowania goalkeppera Polonii zakończyła swój żywot na aucie bramkowym. 

Niezwykle żywe i skomasowane ataki naszych piłkarzy w początkowych minutach spotkania odbiły się na naszej postawie w dalszej części meczu. Nie byliśmy już tak aktywni i oddaliśmy pole przeciwnikowi, a Polonia próbowała to wykorzystać. 

Najpierw po dalekim zagraniu za linię obrony piłki głową nie strącił Dawid Kaźmierczak, w wyniku czego sam na sam z naszym bramkarzem wyszedł napastnik Polonii. Na całe szczęście błyskawiczna asekuracja Łukasza Sikorskiego uniemożliwiła mu uderzenie w pierwszym tępię, a strzał w drugim minął dalszy słupek. 

Gospodarze próbowali również dostać się w nasze strefy obronne dalekimi zagraniami z rzutów wolnych i z autu, jednak te próby nie odnosiły zamierzonego efektu i nie stwarzały zagrożenia pod naszą bramką. 

W okolicach 30 minut gry powoli ponownie do głosu zaczęli dochodzić "fioletowi". Najpierw z dystansu próbował strzelać Jacek Hiler, ale jego uderzenie nie sprawiło problemów bramkarzowi. 

W 32 minucie wyszliśmy już na prowadzenie. Świetnym, prostopadłym podaniem popisał się Przemek Bartyzel, który uruchomił tym zagraniem Piotrka Szynkę. Nasz napastnik wygrał pojedynek biegowy z obrońcą, którego chwilę później przełożył i silnym uderzeniem po dalszym słupku otworzył wynik spotkania. 

Z chwilą objęcia prowadzenia nasi piłkarze ponownie się cofnęli i ograniczyli dostęp do własnej bramki. Nie mniej jednak Polonia miała swoje okazje, by nas "ukąsić". 

Najpierw zakotłowało się po stracie w środkowej strefie boiska. Wtedy to pomocnik Polonii szybkim podaniem uruchomił kolegę z linii ataku, ten mądrze piłkę przytrzymał i zagrał do wbiegającego w drugim tempie skrzydłowego. Gracz Polonii oddał silne uderzenie pod poprzeczkę naszej bramki, ale swoją pracę wykonał nasz bramkarz. 

Chwilę później o mały włos byśmy doświadczyli wybitnej urody gola samobójczego. Po zamieszaniu w polu karnym piłkę dalekim wykopem próbował wyekspediować Patryk Przybylski, ale zrobił to na tyle niefrasobliwie, że piłka nabrawszy wysokiej paraboli niechybnie zmierzała ku siatce bramki PTC. Na całe szczęście futbolówkę wybił nasz bramkarz, a niebezpieczeństwo ostatecznie zażegnał Dawid Boratyński

Do końcowego gwizdka sędziego na boisku nie działo się już nic wartego odnotowania. Trzeba jednak przyznać, że mecz toczony był w bardzo dobrym tempie, nie brakowało męskiej walki i ambicji. Oba zespoły chciały grać o pełną pulę, co zwiastowało świetną drugą odsłonę meczu. I tak faktycznie było. 

Z wznowieniem gry ponownie do ataku ruszyli goście. Znów po zagraniu z rzutu rożnego najlepiej w polu karnym odnalazł się Łukasz Sikorski, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. 

Niespełna pięć minut później ponownie stworzyliśmy sobie świetną okazję bramkową. Tym razem po zagraniu z głębi pola do sytuacji strzeleckiej przed polem karnym doszedł Piotrek Szynka, ale jego uderzenie okazało się zbyt mocne i niecelne. 

Po tych sytuacjach swoje akcje ofensywne zaczęli tworzyć gospodarze. Ich jedyną bronią okazały się strzały z dystansu, jednak wszystkie te próby pewnie wyłapywał nasz bramkarz. 

W 62 minucie gospodarze trafiają do siatki. Wszystko zaczęło się od źle wykonanego rzutu wolnego. Wybitą piłkę przejął środkowy pomocnik Polonii i szybkim zagraniem uruchomił skrzydłowego. Futbolówka prześlizgnęła się pod stopą Dawida Kaźmierczaka, co umożliwiło kontynuowanie akcji zawodnikowi gospodarzy. Podciągnął pod granice pola karnego i zagrał do wchodzącego w drugim tempie pomocnika na jedenasty metr przed naszą bramką. W takiej sytuacji nie wypadało się już pomylić i padł gol wyrównujący. 

Wraz ze zdobyciem wyrównującego gola do ataków z jeszcze większą siłą ruszyli gospodarze. Trzeba jednak przyznać, że nie potrafili oni tego udokumentować żadną, klarowną sytuacją podbramkową. Swoje w defensywie robił tercet naszych rosłych obrońców, a wsparcie pomocników zapewniało bezrobotną posadę bramkarzowi. 

Taki stan rzeczy utrzymywał się do mniej więcej 80 minuty spotkania. Wtedy to, po świetnym zagraniu od Mateusza Klinga, sam na sam z bramkarzem ruszył Mateusz Przybylski, a po jego prawej stronie w sukurs pędził mu Przemysław Miszczak. Nasz młody skrzydłowy nie będąc przez nikogo atakowany podciągnął z futbolówką jak najbliżej się dało po czym... podał do bramkarza. "Małpa" mógł zrobić absolutnie wszystko, od przelobowania, do strzału po długim rogu, a na odegraniu do kolegi skończywszy. 

W odpowiedzi gospodarze próbowali zagrozić naszej bramce szarżą z prawej strony boiska. Po indywidualnej akcji miejsce w polu karnym stworzył sobie skrzydłowy Polonii, ale jego uderzenie na rzut rożny wybił nasz bramkarz. 

Nie mniej jednak największe emocje piłkarze zaserwowali nam w doliczonym czasie gry. Obie drużyny nie miała najmniejszego zamiaru złożyć broni i zadowolić się remisem, dlatego w decydującej fazie spotkania dały z siebie maksimum zaangażowania i ambicji. 

Najpierw, po świetnej wymianie piłki przed polem karnym, do sytuacji strzeleckiej doszedł Krystian Kolasa. Nasz młody napastnik minął jeszcze jednego obrońcę, ale jego strzał zatrzymał się na bocznej siatce.

Na całe szczęście mieliśmy jeszcze w rękawie jednego asa, który sam dał o sobie znać w najbardziej kluczowym momencie pojedynku. Po podaniu od Mateusza Klinga, sam na 25 metrze przed bramką gospodarzy znalazł się Piotrek Szynka. "Pepe" szukał wzrokiem lepiej ustawionych kolegów, ale nikt nie mógł już wziąć udziału w tej akcji. Wtedy to Piotrek kropnął jak z armaty, piłka nabrawszy niezwykłej rotacji zmyliła bramkarza i ugrzęzła pod poprzeczką bramki Polonii. W tym samym momencie rozpoczął się w naszej drużynie szał radości, a bohater, będący w epicentrum, przez dobrą minutę nie mógł się wyswobodzić z uścisków i gratulacji składanych mu przez wszystkich uczestników meczu. 

Sędzia nie pozwolił już wznowić gry i wręcz heroiczne zwycięstwo stało się faktem. Pokonanie lidera, w ostatnim meczu roku piłkarskiego, u niego w domu, smakuje doskonale.  

Trzeba jednak przyznać, że o ile najjaśniejszym punktem naszego zespołu był bezsprzecznie strzelec obu bramek, tak całe niebo nad Pabianicami świeciło dziś pełnym blaskiem i to nad domem każdego z uczestników tego meczu. Każdy z "fioletowych" zostawił na boisku niebywałą dawkę zdrowia i ambicji, niejednokrotnie nawet w parterze walcząc i wygarniając przeciwnikowi piłkę. Myślę, że postawa m.in Jacka Hilera, Mateusza Klinga czy Bartosza Znojka, którzy wykonali niebywale ciężką pracę, zasługuje na podobne słowa pochwały co Piotrek. W tym momencie składam gratulujcie i hołd każdemu "fioletowemu" członkowi spotkania.

Cóż, runda jesienna dobiegła końca. W najbliższym czasie na stronie ukażą się podsumowania i oceny zawodników. 

Skład PTC: R.Znojek - B.Znojek, Sikorski, Kaźmierczak - Bartyzel (72' Klimek), P. Przybylski (77' Miszczak) - Boratyński (55' M. Przybylski), Kling, Hiler - Szynka, Kolasa. 


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [638]
 

Dodaj swój komentarz

Autor: Treść:pozostało znaków:

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Sponsorzy

                                                    

                                                   

 

 

 

 

 

 

 

Klub Fioletowych Serc

 

Partnerzy

 

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Wyniki

Ostatnia kolejka 24
Polonia Andrzejów 0:3 Boruta Zgierz
Włókniarz Pabianice 1:3 Stal Głowno
Włókniarz Konstantynów 1:1 MKS Górnik 1956
Sokół II Aleksandrów GLKS Dłutów
GKS Bedlno 3:2 PTC Pabianice
Start Brzeziny 1:4 LKS Rosanów
UKS SMS Łódź 5:0 Orzeł Parzęczew
Zawisza II Rzgów 1:1 Termy Uniejów

Statystyki drużyny

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 141, wczoraj: 267
ogółem: 907 956

statystyki szczegółowe