PTC Pabianice - strona oficjalna

Strona klubowa

Ostatnie spotkanie

GKS BedlnoPTC Pabianice
GKS Bedlno 3:2 PTC Pabianice
2017-05-13, 16:30:00
Pniewo
    relacja »

Logowanie

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 25
Orzeł Parzęczew - Polonia Andrzejów
LKS Rosanów - Włókniarz Pabianice
MKS Górnik 1956 - Termy Uniejów
Stal Głowno - Sokół II Aleksandrów
GLKS Dłutów - UKS SMS Łódź
Start Brzeziny - Zawisza II Rzgów
Boruta Zgierz - GKS Bedlno
PTC Pabianice - Włókniarz Konstantynów

Kalendarium

23

11-2017

czwartek

24

11-2017

piątek

25

11-2017

sobota

26

11-2017

niedziela

27

11-2017

pon.

28

11-2017

wtorek

29

11-2017

środa

Aktualności

Lider okazał się zbyt silny

  • autor: RadekPTC, 2014-04-26 20:19

Piłkarze PTC Pabianice ulegają liderowi Ligi Okręgowej, LKS Rosanów 2:3. Obie bramki dla "fioletowych" zdobył Damian Szmytka. 

"Fioletowym" przyszło rywalizować z Rosanowem w mocno niesprzyjających warunkach pogodowych. Od samego rana opady deszczu mocno "zwilżyły" murawę, przez co piłka bardzo często po kontakcie nabierała dodatkowej prędkości i uniemożliwiała swobodne operowanie nią. 

Nie mniej jednak trudne warunki atmosferyczne nie przeszkadzały PTC w przejęciu inicjatywy na boisku lidera i trzeba przyznać, że w pierwszych minutach meczu to przyjezdni z Pabianic byli drużyną lepszą i aktywniejszą. 

Już w okolicach trzeciej minuty meczu, po prostopadłym podaniu z głębi pola do sytuacji jeden na jednego z bramkarzem LKS wyszedł Rafał Cukierski, ale jego uderzenie zostało obronione przez młodego goalkeppera gospodarzy. 

W ósmej minucie mocny strzał z prawej strony pola karnego oddał Damian Szmytka, ale ponownie na odpowiedniej wysokości zadania stanął bramkarz z Rosanowa. 

Do 16 minuty spotkania muszę przyznać, że to "fioletowi" lepiej prezentowali się na boisku. Gospodarze mieli spore problemy z wyjściem poza własną połowę, dlatego w sercach naszych zawodników rodziła się coraz większa nadzieja na wywiezienie korzystnego wyniku z tak niegościnnego miejsca, jak dom lidera ligi. 

Właśnie w 16 minucie gospodarze wyprowadzili kontratak, po którym napastnik LKS wyszedł sam na sam z naszym bramkarzem i zdobył gola. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie ewidentny spalony gracza z Rosanowa, a jeszcze bardziej bulwersującym zdarzeniem był fakt, że dopóki sędzia główny nie uznał tej bramki, boczny nadal trzymał chorągiewkę w górze.  

Od tego momentu gra "fioletowych" wyraźnie załamała się. Nie było już widać tej ambicji i woli walki, a coraz donośniej w mecz wchodzili gospodarze. 

W 23 minucie Rosanów podwyższył prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, dość niegroźnie lecącą i nie stwarzającą zagrożenia piłkę do własnej bramki skierował Filip Stuchała. Tym samym jeszcze mocniej podciął skrzydła swoim nowym kolegom, gdyż z przebiegu spotkania z pewnością to nie LKS był zespołem, który zasługiwał na dwubramkową zaliczkę. 

Im dalej w mecz, tym PTC coraz mocniej ograniczało się do defensywy. Najpierw, w okolicach 27 minuty meczu LKS ponownie wyprowadził kontratak, po którym gospodarze powinni prowadzić 3:0. Zagranie na lewą stronę pola karnego zaowocowało błyskawicznym odegraniem na przeciwległy skraj szesnastki, gdzie stał niepilnowany przez nikogo gracz Rosanowa i mając przed sobą niemal pustą bramką fatalnie spudłował. 

W trzydziestej minucie spotkania byliśmy świadkami kolejnej, ciekawej sytuacji. Wszystko rozpoczęło się od zagrania za plecy naszych obrońców, co stworzyło akcję jeden na jednego z R.Znojkiem. Nasz bramkarz wyruszył do pojedynku biegowego z napastnikiem gospodarzy, który mimo najszczerszych chęci przegrał. Oddał honory wygranemu poprzez zaprzestanie dalszego ruchu zmierzającego odebraniu piłki bądź zastopowaniu zawodnika LKS. Jego rywal, który wypuścił już sobie piłkę, zamiast kontynuować grę postanowił wykorzystać okazję i zahaczył o bramkarza PTC, domagając się czerwonej kartki. Sędzia pozostał jednak niewzruszony na jego protesty. 

LKS Rosanów dopiął jednak swego w 34 minucie. Wtedy to po nieporozumieniu Łukasza Sikorskiego z Michałem Madejskim na prawej stronie boiska straciliśmy w niezwykle głupi sposób piłkę, co przerodziło się w błyskawiczny kontratak. Zagranie na lewy skraj pola karnego odnalazło napastnika gospodarzy, który jednym zwodem minął wracającego Dawida Kaźmierczaka i oddał soczyste uderzenie niemal w okienko naszej bramki, nie pozostawiając szans na skuteczną interwencję bramkarzowi. 

Do końca pierwszej połowy na boisku działo się już niewiele ciekawego. O ile PTC, jako tako, wróciło do swojego stylu sprzed "trzy bramkowej apokalipsy", tak Rosanów nie miał już zamiaru pozostawać biernym na podrygi przyjezdnych i niemal natychmiast przerywał akcje zaczepce "fioletowych". Dlatego mecz toczył się głównie w środkowej części boiska. 

Druga część spotkania rozpoczęła się od ataków gospodarzy. Rosanów niezwykle mocno dawał sygnał, że chce jak najszybciej zdobyć czwartego gola i zakończyć rywalizację na swoim stadionie. LKS zepchnął nasz zespół do głębokiej defensywy, nie często w tym okresie udawało nam się wychodzić poza własną połową, jednak czystych, stuprocentowych sytuacji nie stworzyli. Owszem, byliśmy świadkami strzałów autorstwa miejscowych graczy, ale były one mocno niecelne, nawet w sytuacjach"typowo łatwych". 

W 54 minucie potwierdziło się, że dzisiejszy mecz był dziwnym meczem. W pierwszej połowie, zanim LKS trafił do siatki, to PTC grało w piłkę. Jednak dziesięć minut po wznowieniu gry, kiedy to Rosanów grał w piłkę, "fioletowi" zdobyli gola. Z bocznych rejonów boiska podaniem w pole karne popisał się Michał Madejski, czym obsłużył znajdującego się na trzynastym metrze przed bramką Damiana Szmytkę. Nasz młody napastnik oddał silne i precyzyjne uderzenie po dłuższym rogu bramki gospodarzy, czym wlał nadzieję w serca swoich starszych kolegów. 

Z chwilą zdobycia gola "fioletowi" ruszyli do ataków. W okolicach 65 minuty ponownie po akcji z prawej strony do sytuacji strzeleckiej doszedł Michał Madejski, ale jego silne uderzenie z ostrego kąta pewnie wyłapał bramkarz gospodarzy. 

W odpowiedzi, po dalekim zagraniu za linię defensywne "fioletowych" do sytuacji sam na sam z bramkarzem PTC wyszedł skrzydłowy z Rosanowa, ale jego próbę lobowania pewnie wyłapał R.Znojek

Niestety, ale nasza przewaga nie obfitowała w niezliczone sytuacje podbramkowe. Takich, mówiąc szczerze, mieliśmy kilka, a wszystkie można policzyć na palcach jednej ręki. 

Jedną z nich była sytuacja Bartosza Znojka, kiedy to uderzenie Mateusza Klinga zostało zablokowane, a piłka po serii "przebitek" odnalazła się pod nogami naszego obrońcy, ale jego strzał okazał się zbyt lekki by zaskoczyć bramkarza gospodarzy. 

Inną dogodną sytuację miał Dawid Boratyński, kiedy to w okolicach 80 minuty spotkania przedryblował w polu karnym kilku zawodników Rosanowa, ale w kluczowym momencie jego akcji próba uderzenia została zablokowana poprzez powracających obrońców LKS. 

W okolicach 85 minuty byliśmy jeszcze świadkami próby strzału autorstwa Kamila Bartosa, ale jego uderzenie z 25 metrów przeleciało w sporej odległości od spojenia bramki LKS. 

Gospodarze, ku niezadowoleniu swoich kibiców, nastawili się wyłącznie na kontrataki, zupełnie oddając pole zawodnikom z Pabianic. Ich poczynania ofensywne, choć momentami stwarzały zagrożenie pod naszą bramką, nie przyniosły klarownych sytuacji podbramkowych, takich jak te w pierwszej połowie meczu. 

Ostatnie słowo w tym spotkanie należało jednak do PTC. Wtedy to, po dalekim zagraniu w pole karne gospodarzy, piłka spadła pod nogi Damiana Szmytki, a ten nie zastanawiając się długo oddał strzał w kierunku bramki LKS. Strzał na tyle precyzyjny, że ponownie wpadł tuż przy słupku. Jedynym minusem tej akcji było to, że zaraz po niej rozjemca zakończył to spotkanie. 

Cóż, podsumowując to spotkanie mogę powiedzieć tylko jedno: szkoda. Jest to kolejny już mecz, po którym pozostanie spory niedosyt. Dzisiaj, przy odrobinie "przychylności" takich czynników jak: sędziowie, my i szczęście, nie wracalibyśmy do Pabianic na tarczy. 

Daleki jednak jestem do usprawiedliwienia kogokolwiek. Jestem wręcz zdania, że coraz mniej jest czasu na przebudzenie, gdyż coraz mocniej zaczynamy osuwać się w dolne rejony tabeli i coraz śmielej puka do nas powtórka z poprzedniego sezonu. Mam nadzieję, że nasi zawodnicy rozpoczną proces wspinania się wyżej już za tydzień, gdy przyjdzie nam mierzyć swe siły z GLKS Dłutów. 

Skład PTC: R.Znojek - B. Znojek, Sikorski, Kaźmierczak, Bartyzel - Cukierski (Boratyński 60'), Kling, Stuchała (P. Przybylski 63'), Bartos, Madejski - Szmytka. 


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [526]
 

Dodaj swój komentarz

Autor: Treść:pozostało znaków:

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Sponsorzy

                                                    

                                                   

 

 

 

 

 

 

 

Klub Fioletowych Serc

 

Partnerzy

 

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Wyniki

Ostatnia kolejka 24
Polonia Andrzejów 0:3 Boruta Zgierz
Włókniarz Pabianice 1:3 Stal Głowno
Włókniarz Konstantynów 1:1 MKS Górnik 1956
Sokół II Aleksandrów GLKS Dłutów
GKS Bedlno 3:2 PTC Pabianice
Start Brzeziny 1:4 LKS Rosanów
UKS SMS Łódź 5:0 Orzeł Parzęczew
Zawisza II Rzgów 1:1 Termy Uniejów

Statystyki drużyny

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 290, wczoraj: 342
ogółem: 927 348

statystyki szczegółowe