PTC Pabianice - strona oficjalna

Strona klubowa

Ostatnie spotkanie

GKS BedlnoPTC Pabianice
GKS Bedlno 3:2 PTC Pabianice
2017-05-13, 16:30:00
Pniewo
    relacja »

Logowanie

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 25
Orzeł Parzęczew - Polonia Andrzejów
LKS Rosanów - Włókniarz Pabianice
MKS Górnik 1956 - Termy Uniejów
Stal Głowno - Sokół II Aleksandrów
GLKS Dłutów - UKS SMS Łódź
Start Brzeziny - Zawisza II Rzgów
Boruta Zgierz - GKS Bedlno
PTC Pabianice - Włókniarz Konstantynów

Kalendarium

24

11-2017

piątek

25

11-2017

sobota

26

11-2017

niedziela

27

11-2017

pon.

28

11-2017

wtorek

29

11-2017

środa

30

11-2017

czwartek

Aktualności

To już chyba jest kryzys

  • autor: RadekPTC, 2014-10-12 09:26

PTC Pabianice kontynuuje passę rozczarowujących wyników i przegrywa spotkanie z rezerwami Zjednoczonych Stryków 2:3. Obie bramki dla "fioletowych" zdobył Krystian Kolasa.

Przed tym spotkaniem żaden z naszych zawodników nie wyobrażał sobie innego scenariusza niż pokonanie na własnym boisku drużyny okupującej strefę spadkową. Miało to być nasze pierwsze zwycięstwo na stadionie w Pabianicach, miało być to przełamanie ciążącej nad nami passy słabszych występów. Ten mecz miał być taki, jaki sobie wyśniliśmy i jak to ze snami bywa, po przebudzeniu się nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością. 

Spotkanie rozpoczęło się w dość niemrawy sposób, obie drużyny nie afiszowały się z huraoptymizmem i o ciekawszych akcjach zaczepnych nie mogę powiedzieć zbyt wiele. 

Dopiero w 15 minucie meczu powstało pierwsze, "zorganizowane" zagrożenie pod bramką gości. Na strzał z dystansu, z okolic 30 metra, zdecydował się Paweł Hetmanek, ale jego uderzenie, choć mocne, skierowane było wprost w bramkarza Zjednoczonych. 

Sto osiemdziesiąt sekund później odpowiedzieli goście. Po dośrodkowaniu z bocznego rejonu boiska, zawahanie w bramce Adama Wilczyńskiego mógł wykorzystać napastnik ze Strykowa, ale jego uderzenie, po rykoszecie, wyszło na aut bramkowy. Chwilę później, po wrzutce z rzutu rożnego, do strzału głową doszedł napastnik Zjednoczonych, ale końcem palców piłkę nad poprzeczką przeniósł nasz goalkeeper. 

Mecz, choć w piłkarskie piórka nie obrósł, przynosił coraz ciekawsze "okazy do konsumpcji". W 22 minucie meczu, po ładnym wyjściu z kontratakiem, piłkę na przedpole do Mateusza Klinga skierował Kamil Bartos, a potężna bomba tego pierwszego została z najwyższym trudem wyekspediowana na rzut rożny przez bramkarza gości. 

Gdy na placu boju, który w sennym tempie tylko momentami wzburzał w przybyłych widzach piłkarskie emocje, dobiegała trzydziesta minuta, goście mieli możliwość wykonania rzutu wolnego na wprost bramki PTC z okolicy 25 metra. Na nasze szczęście, nie sprawił on większych problemów Adamowi Wilczyńskiemu

Dziesięć minut później to "fioletowi" za sprawą stałego fragmentu mogli wyjść na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego autorstwa Michała Madejskiego, strzał głową oddał Dawid Kaźmierczak. Na nasze nieszczęście znów świetnie w bramce zachował się goalkeeper przyjezdnych, końcem palców broniąc to uderzenie. 

W 44 minucie goście wyszli na prowadzenie. Zjednoczeni wykonywali rzut wolny na wysokości 16 metra przed bramką PTC, z prawej strony boiska. Sprytnie zagrana piłka, w sposób "centrostrzałowy" trafiła bezpośrednio do siatki i uruchomiła skrywane pokłady endorfin u graczy ze Strykowa. 

Na przerwę więc schodziliśmy do szatni z bagażem jednej bramki. Po słabym, lecz wyrównanym meczu bliżej realizacji celu, w postaci trzech punktów, byli przyjezdni. Przyznam szczerze, że z ciężkim sercem tłoczę w tą relacje te wszystkie słowa, gdyż mecz beniaminka Ligi Okręgowej, znajdującego się w strefie spadkowej, powinien być dla obytego zespołu w tej klasie spacerkiem. Tym bardziej, że personalnie nasza drużyna prezentuje się co najmniej dobrze i mieliśmy przy sobie dodatkowy atut w postaci gry na własnym stadionie. 

Druga część spotkania rozpoczęła się od szarży Krystiana Kolasy z prawej strony boiska, gdzie minąwszy dwóch obrońców Zjednoczonych podał do znajdującego się na siódmym metrze Artura Klimka. "Klimo" oddał soczyste uderzenie, jednak po głowie rywala piłka zaowocowała jedynie dośrodkowaniem z rzutu rożnego. 

Pięć minut później udało się już wyrównać. Po dobrym odbiorze we własnej strefie obronnej, piłkę otrzymał Kamil Bartos, który pięknym, prostopadłym podaniem uruchomił Krystiana Kolasę. Nasz młody skrzydłowy znalazł się dzięki temu w sytuacji jeden na jednego z bramkarzem, co dzięki uderzeniu po dalszym słupku, zamienił na gola. 

W 59 minucie PTC wyszło już na prowadzenie. Po zamieszaniu w polu karnym, piłkę wybito na 20 metr pod nogi Kamila Bartosa, który oddał kapitalne uderzenie z woleja. Uderzenie to odbiło się od spojenia bramki Zjednoczonych i wyszło z powrotem w pole gry. Najsprytniejszy w szesnastce okazał się Krystian Kolasa, który dopełnił formalności strzałem na pustą bramkę. 

Po godzinie gry na boisku stadionu imienia Stefanii Sempołowskiej począł iścić się scenariusz założony przez "fioletową" część piłkarskiego widowiska. Każdy spodziewał się dalszego punktowania rywala i co ważniejsze, oczekiwał pierwszej w tej kampanii radości z wywalczenia trzech punktów w Pabianicach. Ot scenariusz swoje, spektakl swoje. 

Niespełna pięć minut po objęciu prowadzenia, do wyrównania doprowadzają goście. Faulu w polu karnym dopuścił się Bartosz Znojek, a rzut karny na gola zamienił środkowy Zjednoczonych. Przytoczę również ciekawą statystkę odnośnie tego aspektu piłkarskiego rzemiosła, mianowicie był to piąty mecz z rzędy, w którym "fioletowi" prokurowali sobie stratę gola poprzez strzał z jedenastu metrów. 

W 74 minucie "fioletowi" stworzyli sobie odpowiednią okazję, by ponownie wyjść na prowadzenie. Po prostopadłym podaniu Michała Madejskiego, do sytuacji jeden na jednego doszedł Krystian Kolasa, ale jego strzał z ostrego kąta końcem buta obronił bramkarz gości. 

Sto dwadzieścia sekund później to Strykowianie na szalę zwycięstwa dołożyli ciężarek, który zadecydował o ostatecznym rozrachunku. Po rozegranym rzucie wolnym, sam na skraju pola karnego odnalazł się skrzydłowy gości, który zagrał świetną piłkę wzdłuż bramki, a silnym strzałem futbolówkę do siatki wpakował jego partner z linii ataku. 

Jak już pisałem wcześniej, nie wiele osób spodziewało się tak dramatycznej końcówki spotkania. Niestety, ale była to konsekwencja naszej nieudolności, bo choć stwarzaliśmy jakieś tam okazje podbramkowe, drużyną lepszą z pewnością nie byliśmy. Powtórzę, nie byliśmy lepsi od drużyny ze strefy spadkowej, od beniaminka, grając u siebie. 

W 84 minucie meczu znów za sprawą najaktywniejszego tego dnia na boisku, Krystiana Kolasy, "fioletowi" stworzyli sobie sytuację podbramkową. Po minięciu dwóch rywali, nasz młody skrzydłowy wycofał piłkę na 6 metr do Rafała Cukierskiego, ale strzał "Cukra" końcem palców wyłapał bramkarz gości. 

Końcówka meczu również przyniosła możliwość wyrównania stanu meczu, tym razem dzięki dobrej postawie Artura Klimka. Nasz napastnik miał dwie okazje strzeleckie, pierwszą z nich był świetny strzał z woleja, który zatrzymał się dopiero na słupku bramki gości. Drugą sytuacją było uderzenie z rzutu wolnego, jednak nie sprawiło ono większych problemów bramkarzowi. 

Cóż jeszcze mogę dodać na zakończenie swej relacji. Gratuluje gościom zwycięstwa, z pewnością kumulacja euforycznych zwycięstw, najpierw z nami, w Pabianicach, później przed telewizorem, nad Niemcami, przysporzyła im niezwykle radosny wieczór. Martwi mnie jednak to, że jestem zmuszony gratulować każdemu, kto pojawi się przed bramą twierdzy, której broni już chyba tylko duch Stefanii Sempołowskiej, bo o obrońcach sprzed kilku sezonów, ani widu, ani słychu. 

Przeczytałem ostatnio bardzo piękny cytat: crescil sub pondere virtus - prześladowana cnota rośnie. Publikuję to w tej relacji, gdyż uważam, że pasuje ona do obecnych nastrojów naszych piłkarzy. Każdy z nich z pewnością zna swoją wartość i zdaje sobie sprawę, że na tle innych zawodników z Ligi Okręgowej, gorszy nie jest. Mało tego, od sporej liczby graczy posiada wyższe umiejętności techniczne. Mimo tego w meczu mistrzowskim niezwykle ciężko każdemu z nas jest to zobrazować. Dlatego nasza piłkarska cnota, w pewien sposób jest piętnowana. Głęboko wierzę, że, idąc dalej za przytoczonym cytatem, nie jest dany nam żywot wiecznych ofiar i końcu po chwilach trwogi przyjdzie czas, gdy wykażemy się umiejętnościami zdobytymi w "trwających latach posuchy". 

Skład PTC: Wilczyński - Madejski, B. Znojek (Cukierski 73'), Kaźmierczak, Kopka - Kolasa, Hetmanek, Kling (Otomański 52'), Bartos, Hiler (Kaczmarkiewicz 49') - Klimek. 


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [460]
 

Dodaj swój komentarz

Autor: Treść:pozostało znaków:

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Sponsorzy

                                                    

                                                   

 

 

 

 

 

 

 

Klub Fioletowych Serc

 

Partnerzy

 

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Wyniki

Ostatnia kolejka 24
Polonia Andrzejów 0:3 Boruta Zgierz
Włókniarz Pabianice 1:3 Stal Głowno
Włókniarz Konstantynów 1:1 MKS Górnik 1956
Sokół II Aleksandrów GLKS Dłutów
GKS Bedlno 3:2 PTC Pabianice
Start Brzeziny 1:4 LKS Rosanów
UKS SMS Łódź 5:0 Orzeł Parzęczew
Zawisza II Rzgów 1:1 Termy Uniejów

Statystyki drużyny

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 58, wczoraj: 573
ogółem: 927 689

statystyki szczegółowe